W dobie rosnącej świadomości cyfrowej wielu rodziców staje na głowie, by chronić prywatność swoich dzieci. Zakazują im korzystania z mediów społecznościowych, nie wrzucają ich zdjęć z wakacji, walczą o higienę cyfrową. I kiedy wydaje im się, że mają sytuację pod kontrolą, do gry wkracza państwo, szkoła lub lokalne media. Chcą odbierać uczniom smartfony na lekcjach, po czym bezrefleksyjnie umieszczają ich rozpoznawalne twarze na otwartych, publicznych stronach. Tak wygląda dziś systemowa kradzież cyfrowego śladu, w której najmłodsi obywatele stają się darmowym narzędziem marketingu.

Kamil Mirowski
,
1 maja, 2026

Ciekawostki z różnych źródeł

Obserwujesz nas na LinkedIn?